Kroniki Walerowiczów

Wpis

niedziela, 05 maja 2013

Kroniki Walerowiczów - część I

3.09.2007

Moje 14 urodziny. Postanowiłem zacząć opisywać moje życie, bo zaczęło się w nim dziać naprawdę dużo. Dziś mój tata wziął mnie na rozmowę. Myślałem, że znowu zacznie mi mówić o dorastaniu czy coś w tym stylu, ale się pomyliłem.

- Nie będę owijać w bawełnę - powiedział poważnym tonem. - Nasza rodzina, jak każda, ma określone zasady. Nasze trochę różnią się od typowych. Wiesz... Od ponad stu lat jest tak, że w wieku 14 lat każdy członek rodziny jest powiadamiany o... odmienności naszej rodziny. W dniu piętnastu urodzin męski potomek uprawia seks z najstarszym z rodu, do tego czasu mam cię przygotować, wprowadzić w te praktyki. Potem zostaniesz przekazany twojemu mentorowi - to jest komuś, kogo będziesz musiał zaspokajać seksualnie według jego pragnień. Jest to osoba z rodziny, która jest najmłodsza oprócz ciebie. W wieku 16 lat oprócz mentora, ojca, dziadka lub ewentualnie swojego podopiecznego, zaczniesz stosunki z innymi mężczyznami z rodziny. W wieku 17 lat będziesz mógł uprawiać seks również z kobietami powyżej 16 roku życia. W dniu 18 urodzin przejdziesz inicjację, podczas której, każdy dorosły mężczyzna z rodziny z tobą współżyje. Potem będziesz mógł brać udział w rodzinnych orgiach i kochać się ze wszystkimi powyżej 16 roku życia w obrębie rodziny. Będziesz mógł też brać udział w kształceniu młodych, takich jak ty teraz.

Zaległo milczenie. Siedziałem oniemiały, zastanawiając się, co właściwie się dzieje. I wtedy wpadłem na pomysł:

-To po prostu żart. Wkręcasz mnie, albo sprawdzasz czy nie jestem gejem. - Powiedziałem pewnie, będąc przekonany o tym, co przed chwilą powiedziałem. Tata lubił żartować, ale nigdy o seksie. Może uznał, że jestem już dość dojrzały by zmienić kaliber. Tak, to na 100 % był żart.

- Nie wierzę ci.- Dodałem, widząc powagę na jego twarzy. - Daj mi jakiś dowód, że nie zmyślasz.

Ku mojemu zaskoczeniu, ojciec zdjął koszulkę, która dotąd opinała jego pokaźne mięśnie ramion i ukazał mi się widok, który mogłem podziwiać tylko kilka, kilkanaście razy w roku - na plaży, kiedy to widywałem jego potężną, owłosioną klatę. Zapłonęło we mnie pożądanie, które mnie zdziwiło. Nigdy mi się nie podobał w sensie seksualnym. Zawsze był dla mnie wzorem męskości. Mimo, że miał 37 lat - wiek, w którym większość facetów hoduje już potężne brzuszyska - tata nadal dbał o siebie. Mieliśmy w domu siłownię, z której codziennie korzystał. Nie był też zapatrzonym w siebie, egoistycznym mięśniakiem. Dbał o rodzinę i zawsze traktował nas tak jak powinna to robić każda głowa rodziny. A teraz, gdy byliśmy sami, a on pokazał się przede mną półnagi, zapragnąłem mieć go wyłącznie dla siebie. 100% pewności, że to żart zmieniło się w 80%. Jakiż on był przystojny. Po chwili zdejmował spodnie i teraz to już było 50% niepewności. Ale nie byłem jeszcze gotów uwierzyć, że to prawda. Powstałą lukę zaczęła zapełniać teoria, że to po prostu mi się śni. Gdy tata stanął przede mną w samych slipkach, w których znajdowała się spora wypukłość, której nigdy nie mogłem przyjrzeć się z bliska, wiedziałem, że śnię. Ale jeśli tak było, to do dzisiaj się nie obudziłem. Teraz mogłem się napawać tym przepięknym widokiem. Miał szeroką klatę, a jego sutki sterczały, ukazując jak bardzo jest podniecony. Na brzuchu rysował się sześciopak pokryty dywanem czarnych włosków. Stał majestatycznie, na rozstawionych nogach, również umięśnionych i owłosionych. Krótko mówiąc, wyglądał jak jakiś Bóg. Teraz ojciec bierze moją rękę i kładzie ją na swoich slipkach, w miejscu gdzie opinają się one na coraz większym członku.

- Kuba, czy tego chcesz? - zapytał niepewnie, dawał mi możliwość odmowy.

- Tak - odpowiedziałem i głos mi zadrżał. Widziałem każdą żyłkę na jego pięknie wyrzeźbionym brzuchu, każdy włosek. Ścisnąłem lekko jego penisa przez cienki materiał. Tata zachęcał mnie wzrokiem. Oczywiście, że wiedziałem, jak można sprawić mężczyźnie przyjemność i w jaki sposób może to zrobić drugi mężczyzna. W tym wieku myśli się tylko o jednym, a koledzy często rozmawiali o "tym" czymś. Czasami poruszali temat homoseksualizmu, ale wiadomo jaki jest do tego stosunek, szczególnie Polaków. Sam też wiele wnosiłem do tych rozmów. Ojciec bez zażenowania mówił mi o seksie, byłem wyedukowany pod tym względem jak mało kto. Moi koledzy często dowiadywali się o tym do czego służą ludzkie narządy rozrodcze ze stron porno. Mnie nigdy do nich nie ciągnęło, bo nie musiałem się dokształcać, a dopóki co by się zaspokoić, starczała mi masturbacja. Nie czułem się nigdy jak homo.. Podobały mi się dziewczyny, ale teraz wiedziałem, że mężczyźni też są dla mnie, może nawet bardziej mnie do nich ciągnie niż do kobiet.

- Śmiało, możesz ze mną zrobić co chcesz - zachęcił mnie tata tak jakby mówił mi, że mogę wybrać sobie takiego loda ze sklepowej lodówki jakiego chce.

Nie musiał tego powtarzać. Włożyłem rękę w jego majtki i już po chwili gładziłem jego wilgotnego penisa niewprawnymi palcami. Po chwili zdjąłem z niego slipki, bo jego pałka przestawała się w nich mieścić. Pierwsze co zauważyłem, to jego krótko przystrzyżone włosy łonowe. Te które widziałem na obrazkach dorastających chłopców z książek od biologii były skołtunione i wyglądały odpychająco. Te ojca - zbyt krótkie by się kręcić - jeszcze zwiększały jego męskość. Penis też wyglądał okazale. Miał na oko 20 centymetrów i był gruby jak na mój gust. Sterczał przepięknie i miał odkrytą czerwoną główkę, którą bez wahania się zająłem. Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia i cudownego smaku jego członka. Gdy go zasmakowałem, miałem ochotę nigdy nie oderwać od niego ust. To było jak narkotyk. Gdy smak zaczął słabnąć, brałem go coraz głębiej w usta, a tata cicho posapywał, co rozpaliło mnie jeszcze bardziej. Tymczasem moje dłonie błądziły po jego gorącym ciele, sięgając aż do sutków. Czułem pod palcami jak jego mięśnie co chwilę się spinają i na moment rozluźniają w chwilach gdy z jego ust wydobywały się odgłosy ekstazy. Gdy smak zanikł z jego pały, zabrałem się za jądra, które smakowały równie wspaniale, co członek mojego taty. Już dawno wiedziałem, że nie śnię. Nawet sny nie są aż tak piękne. Na koniec włożyłem jego wielkie ogolone jaja do buzi - mieściły się z trudem - i wylizałem je do czysta. Gdy smak znikł, napawałem się innymi doznaniami - ciepłem bijącym z tego olbrzymiego daru matki natury, śliskością okazałego fallusa i samego faktu przebywania tak blisko kogoś kogo kocham i pożądam. Jak w jakimś transie ssałem go coraz mocniej, aż mnie rozbolała szczęka, a jego coraz silniejsze posapywanie, przeradzające się w jęki rozkoszy jeszcze bardziej mnie nakręcały. W końcu ból szczęki zaczął być uciążliwy i w momencie, gdy o tym pomyślałem, tata odsunął mnie od siebie, jakby usłyszał moje myśli.

- Jesteś cudowny, prawie dochodzę.

- Proszę, tryśnij mi na twarz.

Tata tylko uśmiechnął się i już po chwili trafiały we mnie cenne mililitry białej, ciepłej i lepkiej cieszy, a wraz z nią miliony plemników. Czułem niemal nabożny szacunek dla tej substancji, wiedząc, że powstałem z jednej z tych malutkich kijanek.

- Co zrobimy z tym niebiańskim sokiem? - spytał mnie ojciec szeroko się uśmiechając.

Boże, jakiż on był przystojny. Stał nade mną opierając masywne ręce na biodrach, a kropelki potu połyskiwały na jego zadbanym ciele, podczas gdy na jego pulsującym w ostatnich podrygach orgazmu członku pojawiła się ostatnia porcja spermy.

- Nie wiem - pomyślałem, choć w mojej głowie już kreował się perwersyjny pomysł.

- Muszę cię nauczyć jeszcze jednego. W naszej rodzinie wykorzystujemy każdą kroplę spermy. Gdy już wydostanie się ona na zewnątrz, trzeba z niej zrobić mądry użytek. Sperma to cenne źródło aminokwasów, minerałów i jakże ważnego testosteronu. - Powiedział, po czym przejechał palcem po mojej twarzy, zbierając trochę tej cieczy i przymykając z przyjemności oczy, rozkoszował się smakiem swego własnego nasienia. Mój pomysł okazał się prawdą.

- Dlatego nie wolno ci się masturbować - mówił dalej. - Jeśli musisz się wyżyć przychodzisz do mnie. Muszę dopatrzeć czy mądrze wykorzystujesz spermę swoją i innych mężczyzn z rodziny, w tym moją. To da ci siłę i pozwoli się dobrze rozwijać.

Później już nic nie mówił. Przybliżył się do mnie i zrozumiałem co chce żebym zrobił. Włożyłem z powrotem jego coraz mniejszego penisa do ust i zlizałem wszystko, co tylko mogłem. Potem on zabrał się do pracy. Zbierał dokładnie językiem swoją spermę z mojej twarzy - tak jak mówił żadna kropelka nie mogła ucierpieć, a strzelał celnie, tak, że nic nie znalazło się na dywanie, wszystko było na mnie - i dzielił się nią ze mną, przekazując ją do moich ust. Całowaliśmy się namiętnie, co podnieciło mnie chyba jeszcze bardziej niż minione obciąganie. Od razu pokochałem ten smak - specyficzny, kwaskowaty, a świadomość, że właśnie porcjami połykam spermę mojego ojca - spermę, która sprawiła, że na świecie pojawiły się trzy nowe istnienia - powodowała, że musiałem go pokochać. Gdy z mojej twarzy znikła już ostatnia kropla napoju życia, ojciec pogłaskał mnie czule po głowie i powiedział:

- Jesteś Walerowiczem z krwi i kości.

Ubraliśmy się i wtedy tata pomacał po nabrzmiałym rozporku moich jeansów i bez słowa zaprowadził mnie do sypialni dla gości. Kazał mi się położyć na łóżku i zabrał się ostro do rzeczy. Po minucie mój sterczący członek, który wyglądał jak cienka zapałka w porównaniu z potężnym kołkiem mojego taty, był przez niego pucowany z niezwykłą sprawnością. Czułem rozkosz i wiedziałem, że już nigdy nie będę się masturbować, bo w porównaniu z obciąganiem mojego ojca to zaledwie marne łaskotanie. Potem to ja wytrysnąłem mu prosto do buzi. Tata przekazał mi większość z mojego nasienia, a mi nie było dziwnie, że je łykam. Smakowało inaczej niż sperma taty, bardziej delikatnie, i wkrótce miałem się przekonać, że każdy mężczyzna ma inny smak spermy.

- Dałem ci więcej, bo rośniesz - powiedział żartobliwie. - Inni mężczyźni z naszej rodziny też chętnie będą cię nią obdarowywali.

Dopiero teraz, gdy podniecenie opadło, mogłem trzeźwo myśleć.

- Gdzie jest Seba, Monia i mama? - Spytałem.

- Wyszli na zakupy podczas naszej rozmowy. Mama chciała dać nam więcej prywatności.

- Czyli mama na to pozwala? - Zapytałem zdumiony.

- No pewnie. Woli żebyś się wyżył w domu niż miał złapać kiłę od jakiejś dziwki.

Po prostu nie wierzyłem własnym uszom. Mogłem kochać się z przystojnym mężczyzną na punkcie którego miałem bzika, kiedy chciałem i to z aprobatą wszystkich członków rodziny.

- Musisz mi coś obiecać. - Powiedział poważnie po chwili milczenia

- Cokolwiek zechcesz - odparłem.

- Sebastian nie może się o niczym dowiedzieć. Jego czas jest za rok. Ludzie spoza rodziny oczywiście też nie mogą się dowiedzieć.

Nie byłem głupi. Wiedziałem, że w świetle prawa to co robimy jest nielegalne i sprzeczne z jakąkolwiek etyką. Ale odpowiedziałem zgodnie z prawdą:

- Przeżyłem przed chwilą największą przyjemność w swoim życiu. Oczywiście, że nie powiem. - Przysiągłem zgodnie z tym co czułem.

Ojciec pocałował mnie z języczkiem i po wcześniejszym wysiłku zrobiło mi się błogo. Seks oralny to coś naprawdę cudownego, podobnie jak namiętne całowanie. A najlepsze w tym wszystkim był fakt, że to dopiero początek.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
keareton
Czas publikacji:
niedziela, 05 maja 2013 20:04

Polecane wpisy

Archiwum

Kategorie

Kanał informacyjny

ministat liczniki.org

Opcje Bloxa